....

Monitorowanie parametrów jachtu

 (1)    0

  NowościSprzęt nawigacyjny  

Wiosną tego roku kupiłem w Holandii jacht motorowy – klasyczny holenderski kruiser. Podpisując umowę oświadczyłem, że przejmuję za niego odpowiedzialność. Postanowiłem, że po dwóch tygodniach przetransportuję go do mariny w pobliżu Amsterdamu, gdyż chciałem w tym sezonie eksplorować wody śródlądowe Holandii. To był koniec marca – pierwszy rejs planowałem pod koniec kwietnia. 
Jacht był w bardzo dobrym stanie, ale, na przykład, nie miał stałej pompy zęzowej. Gdy zostawiłem go w marinie i wróciłem do Polski zaczęły mnie nachodzić czarne myśli. Co się stanie, gdy coś zacznie przeciekać? Miejsc, przez które do łódki może się nalać woda jest wiele: króćce wody zaburtowej, odpływ z toalety, uszczelnienie wału. Bez automatycznej pompy zęzowej łatwo o nieszczęście. 
W ostatnich dwóch latach w Polsce zatonęły co najmniej trzy jachty przy kei w porcie lub w marinie. O wypadkach w Gdyni i Szczecinie głośno było w mediach. Widok wystającej z wody nadbudówki lub masztu jest przerażający. Łatwo wyobrazić sobie zniszczenia, a także kary za zanieczyszczenie środowiska.
North Szczecin, fot. Andrzej Szkocki Copernicus - Jachting Polsat News
North (Szczecin), fot. Andrzej Szkocki Copernicus (Gdynia), fot. www.jachting.com Knudel (Gdynia), fot. Polsat News 

Było więc dla mnie jasne, że automatyczna pompa to jeden z pilniejszych zakupów. Na szczęście, kiedy po dwóch tygodniach wróciłem do Holandii okazało się, że poziom wody w zęzie jest bez zmian. 
Pompę zainstalowałem przed weekendem majowym – włącza się automatycznie, gdyby poziom wody znacząco się podniósł. Myślałem, że teraz mogę już spać spokojnie. 
Jacht zostawiałem zawsze podłączony do zasilania portowego ale zdarzało się, że gdy wracałem po kilku tygodniach zasilanie było odłączone. Na szczęście na jachcie są też baterie słoneczne doładowujące akumulatory. 
Na przełomie lipca i sierpnia spotkała mnie niemiła niespodzianka. 
Kończyłem już urlop ale po dwóch dniach łódkę miał przejąć mój kolega. W całej Europie były wówczas straszne upały, pomyślałem więc, że zostawię mu w lodówce kilka puszek piwa: zimne piwo po całym dniu jazdy samochodem z Polski będzie na pewno miłym akcentem. Zasilanie portowe było podłączone, baterie słoneczne pracowały pełną parą. Uznałem, że przez dwa dni nic złego się nie wydarzy. Wróciłem do kraju. Kolega opóźnił wyjazd najpierw o jeden dzień, następnie mnie poinformował, że pokrzyżowały mu się plany  i w ogóle nie będzie mógł pojechać. Gdy po dwóch tygodniach na jacht dotarł mój syn okazało się, że kabel zasilający jest odłączony, a akumulatory rozładowane do tego stopnia, że nie można było uruchomić silnika. Byłem pewien, że lodówka jest zasilana tylko z akumulatorów serwisowych, a rozrusznik z osobnej baterii. Gdzieś jednak musiało być połączenie. Inwentaryzację i ewentualną modernizację instalacji ładowania zostawiałem na zakończenie sezonu. 
Ładowanie pięciu akumulatorów po 170 Ah każdy zajęło dwa dni i zatrzymało całą załogę w porcie. W desperacji szukałem na odległość dużego zasilacza w Holandii. 
Wtedy zaświtała mi w głowie myśl o możliwości zdalnego monitorowania łódki. Żebym w każdej chwili wiedział, jakie jest napięcie wszystkich akumulatorów. Czy zasilanie portowe jest podłączone? Czy pompa zęzowa pracowała i jak długo? Ponieważ jachtem mają pływać znajomi i moje dzieci, to chciałbym wiedzieć, jaka jest pozycja jachtu i jaką przebył ostatnio trasę. 
Producent silnika zaleca wymianę oleju co 100 maszynogodzin. Kto ma tego pilnować jeśli pływają różne osoby? Gdybym otrzymał alarm, że napięcie akumulatorów serwisowych spadło poniżej 12V, to zadzwoniłbym do mariny i poprosił o podłączenie zasilania. 
Zrobiłem rozeznanie rynku. Poszukiwałem systemu, który ma następujące cechy: 
  • pozwala na ciągłe przesyłanie danych (ma moduł GSM z kartą SIM) 
  • posiada moduł GPS pozwalający na lokalizację jachtu 
  • ma kilka wejść monitorujących napięcie akumulatorów (u mnie trzy: rozruchowy, serwisowy i steru strumieniowego) 
  • jest wyposażony w wejścia logiczne pozwalające na monitorowanie innych czujników (na przykład czujnika alarmowego poziomu wody, czujnika pracy pompy, czujnika ruchu, kontaktronu przy zejściówce) 
  • zlicza godziny pracy silnika (przeglądy olejowe) 
  • pozwala na dostęp do danych przez stronę www i aplikacje na urządzenia mobilne z możliwością wizualizacji danych na wykresach, a pozycji na mapie.

Dodatkowe cechy, które uznałem za przydatne ale nie niezbędne to: 

  • zdalna możliwość sterowania przekaźnikiem (na przykład, aby wyłączyć lodówkę lub włączyć ogrzewanie przed przyjazdem) 
  • zdalne monitorowanie temperatury 
  • zdalne monitorowania zużycia prądu 
  • możliwość podłączenia się do NMEA2000, co dawałoby nieograniczone możliwości monitorowania urządzeń czy silnika.

Spośród dostępnych na świecie rozwiązań wybrałem Sentinel. Nie jest to rozwiązanie najtańsze, ale oferuje najszersze możliwości. Często wykorzystuje się je na jachtach czarterowych.

sentinel

Za tydzień jadę zamontować taki system na moim jachcie. Podzielę się na pewno pierwszymi wrażeniami. 

 (1)    0

Komentarze niedostępne